je:)ać narkotyki!

Pierwszy wspólny trip na osobne auta z Radzikami.
Całkiem niezłe osiągnięcie jak na tyle lat znajomości ;D

Zanim dojdziemy do tytułu wpisu, to to, co było wcześniej tzn na samym początku ju noł… żarcik…

Piątunio! 31-VII-2020
Tak więc… a nie zaczyna się tak?
Kierunek Żuławy, a w zasadzie Bory Tucholskie i Swornegacie.
Mieliśmy wyjechać jakoś wcześniej… tak przed korkami.
No i wyszło jak wyszło, że obwodnica stała już od Tesco 😀
No to szybkie zakupy, może przejdzie…
Nie przeszło…
Zastanawiamy się jak jechać tak długo, że już byśmy korek ominęli 😀
Jedziemy korkiem.
Pół godziny później czy później dojeżdżamy do Chwaszczyna… o dziwo bez tragedii 😉
Ale oczywiście Żukowo przed nami 😉
Udało się przejechać. W Kościerzynie ogarniamy inne miejscówki bo Wodnik zajebany ludźmi bo ma nowe kible… chyba z trzema muszelkami…
Wybór padł na pole w lesie… widziałem u FM jakieś foto, szczegółów kilka uzyskałem od Olków, że po 6 ziko wszystko…
No to lecimy 🙂
Męcikał… uwielbiam ta nazwę 😉
Dojeżdżamy na miejsce….
Ludzie rozstawieni w lesie przy jeziorze…
Brak ogrodzenia, gdzieniegdzie czepki, które stoją tutaj raczej cały rok.
Temat ugadany co i jak, rozbijamy się na samym końcu przy jeziorze.
Nie powiem… miejscówka zacna 🙂
Ludzi całkiem sporo, ale oczywiście jakieś człowieki musieli nad jeziorem gdzieś zrobić ognisko i drzeć japę… między innymi jebać narkotyki 😉
Ale jakoś albo szybko skończyli albo człowiek tak odpoczął z takim widoczkiem i towarzystwem…



Sobota 1-VIII-2020
Leniwa pobudka, kąpiel w jeziorze, zwłoki raka znaleźliśmy… dawno nawet zwłok nie widziałem.
Poszukiwania sklepu w okolicy… niestety, albo i stety lecimy na sklep do Męcikału.. kała?
Pierwsze potrzeby w postaci wody i chleba ogarnięte.
Po dotarciu Woodstok domówka z radia i relaks na słońcu.
Specjal z butelki smakuje lepiej. Sprawdzone.
Rowerek wodny… miny innych ludzi jak pod brzeg przypływają dziewczyny, a ja z Radzikiem z tyłu leżymy ;D
Strasznie szybko minął ten dzień, wieczór.
Słońce zachodziło na różowo/pomarańczowo czyli będzie jutro piękny dzień albo nie.
Radzik chciał pocałować psa, ale to pies go pocałował… szybki był skubaniec.
I tak mijał czas i doszliśmy do momentu, że już śpioch.
Ogólnie noce dość chłodne.
Grzanie nastawione na 15′ i włączyło się kilka razy, ale przy jeziorze… w sumie wiadomo, można się było tego spodziewać.


Niedziela 2-VIII-2020
Znów hop do wody na przebudzenie.
Szakszuka na śniadanie powoli staje się tradycją…. tylko cholerę się długo robi.
Powoli się pakowaliśmy, ale ewidentnie się wracać nie chciało… nam na pewno 😀

Suma sum, nie ryb

Zajebiście.
Robić nic, miejsce piękne, las, jezioro, Radziki.
Roweru trochę brakowało bo tereny są tam megaśne.
Może następnym razem.
Na pewno miejsce, do którego chętnie wrócę jeśli czegoś nie ogarnę, a będzie się chciało gdzieś pojechać na kilka dni.
Pod warunkiem miejsca przy jeziorze 😀


Share this:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *