a Ty kim chcesz być jak dorośniesz?

Celu nie ma, jest droga, a daleko nie ma. 
Czasem ciężej o pretekst, ale bawić się dalej trzeba… zabawkami jak i wyobraźnią.

J

Przydasie i inne takie

asd

lato pachnie mixolem

noś to źą!

i po urlopie…

utworzone przez | sie 25, 2021 | Muszelka, Żaba | 0 komentarzy

wszystko co dobre, szybko się kończy…
ale od początku….

9 VIII ~400

Ruszamy w stronę Lewego… czasu mamy sporo, niekoniecznie dziś mamy dojechać 🙂
Obwodnica, A1 do drugiego zjazdu, krajówki, za Toruniem znów A1 i potem przez zapomniane dzielnice Łodzi….
Do Lewych dojeżdżamy około 1…. Ania nie dotrwała, tylko chłopaki i Pixie 🙂
Nocne Polaków rozmowy… i idziemy spać do Q przed szkołę 🙂

 

10 VIII
Pobudka bez pośpiechu… z resztą cały dzień bez pospiechu….
Ogar czepy Bartka, spacer na domek, zakupy i wieczorem wpada Julas, który leci z nami 🙂

11 VIII ~462
Wstajemy jakoś wcześnie, szybki ogar i dzida na szlak.


Tankowanie i lecimy jakoś dookoła bo google dziwnie prowadzi Lewego : D
Dzięki temu zobaczyłem jak pięknie się buduje A1 za Piotrkowem i odwiedziliśmy nieznane dotąd nam szlaki 🙂
Podróż bez problemów trwa do Pińczowa, gdzie spotykamy się z Korkiem….
tzn Korek nie jest problemem… bez problemów lecimy dalej 🙂
Na stacji, gdzie rok wcześniej doleciał do nas Korek, dolatują Zające zestawem 🙂

Trasa dalej bez problemu….
Ekipa od Usterek coś bez usterek dolatuje na zlot…
Niby środa, nie dzień zlotu… a luuuudzi już wpip 😉

12 VIII ~100

Oficjalnie pierwszy dzień zlotu 🙂
Wraz z Zajcami i Lewymi ciśniemy nad Solinę przy okazji robiąc małą pętlę bieszczadzką.

Nad Soliną festyn fhui… Krupówki, Monciak, Karwia… no ja pierdole…
Ale rybsony są jak pamiętałem za pierwszymi Bieszczadami….

Spotykamy Rysiów i Elutkę, którzy również się urlopowali 🙂
Na powrocie jakaś lokalna szama… fuczki, hreczanyki… ogólnie bardzo dobre…
Zjazd na bazę i dalsze, wieczorne Polaków rozmowy w gronie większym 🙂

13 VIII ~60km
Ruszamy na jakiś rodzinny spacerna Korbanie….
No i pojechaliśmy z Chanym, docisnęliśmy mu Fufu 😀
Wejście, jak to wejście… pod górę….
U góry widoczek…. fajny, ale… chciało by się więcej.


Cyknę też w końcu kilka fot, bo na zlocie jestem 😀


Tyfus pali rure

14 VIII
Nie wiem dlaczego nie mam fot…
Trabant Trójmiasto poszło sobie na spacer….
W końcu człowiek zobaczył, że są górki…
Trochę km poszło i znaleźliśmy zabawkę… strecz….

Dowcipy muszą być 😀
Będę miał zdjęcie dodam 😀 Ale było zabawnie 😀

No i tak dzień zleciał, spać poszło się jak zwykle… szybko 😀

 

15 VIII ~70km
No i dzida ze zlotu….
Wielka Pętla Bieszczadzka…
Sprawdzamy miejscówki, zawalone albo nie dałoby się wyjechać…
Lądujemy na Trampie w Cisnej, a Korek poleciał do domu załatwiać sprawy….
Mega właściciele, mega klimat…. polecamy gorąco https://bieszczadytramp.pl/
Piwko w Siekierezadzie, chujowe jedzenie w Gościńcu u Bacy….
Wróciliśmy, szamka, bieszczadzkie jagodowe…

… i ciśniemy na świetlice
Gitarka, spiemy, ognisko…. milutko <3

 

16 VIII ~176
Kontynuujemy wielką pętle…
Kierunek przejście, którego nie ma przez serpentynę chyba największą? w pl

Fajne odludkowe drogi, szosy przez rzeczke i wgle… wschód jest spoko

Przemyśl….
Strasznie ludzie się cieszyli jak to nas widzieli….
Miło było bardzo 😀
Burger u Mistrza… czekalismy 40min, ale dobre było….
Dziewczyny 😀
Lecimy dalej na polanę…
Trochę offroadu, ale się udało…
Niemal w tym samym momencie, na miejscu zjawił się Gabryś dziekiem….
Szamka, relaks i wpada Korando.
Kontynuacja relaksu i kimono…
W nocy przechodzi burza…

O 6 tak ziemią trzęsło…. jakby jakieś lekkie trzęsienie było…
Dalej kima

 

17 VIII ~215
Lecimy w górę mapy….
Zahaczamy Stforki tzn Zamość

Miało być nad wodą, ale lądujemy pod wiatą czekając na ranek.
Dołącza do nas ekipa kampera z Toyotki, ale poznaliśmy tylko kierowcę 🙂

18 VIII ~124
Ciśniemy na trójstyk… to już kolejny 😉

A to jakby jakieś znajome 😉

I dalej w górę mapy…
Gabryś nas opuszcza 🙁
My ciśniemy nad rzeczkę…
W Terespolu spotkanie ze Strażą Graniczną…
Niby luźna gadka, a nawet liczniki sprawdzali 😀
Miejscówka sztosik z instagramową huśtawką
Koncert skrzypcowy w wykonaniu jakiś foczek, a na wieczór zrobilismy sobie ognisko…

19 VIII ~65
Niestety plany się psują…
Insta fotka

Uciekamy w dół, bo jutro Chany leci do domku.
Znów spokojna trasa lokalnymi ścieżkami
Lądujemy nad żabiokiem po żwirowni…
Śmieci fhui dookoła… całe szczęście ta miejscówka względnie ogarnięta
Chany poszedł spać, a nam się dowcipów zachciało…
Czy Chany się przestraszył… tego nie wiemy 🙂

20 VIII ~204
Rozstanie…
Chłopaki lecą do domu…
A my na Warszawę

Uciekamy na wystawę Beksińskiego jak już jesteśmy w okolicy…
Praga robi wrażenie…. chujowe.
przy okazji CPN

Udało się również spotkać ze Zbyszkiem….
Niesamowita osoba imo, z ciekawymi historiami 🙂
Coś nam Żaba strasznie pierdzi….

21 VIII ~284
Spacer po okolicy, próbna jazda na onewheelu i niestety czas rozstania.
Zerkam jeszcze w te piardy Żaby… jedna rurka w dwururce pękła… no nic…

Lecimy w Bory… chociaż raz w roku trzeba być 🙂
Pod Płońskiem już nie wytrzymuję…. gadać się nie dało…
Rurka całkowicie odpadła… na pomoc przychodzą opaski, alufolia i puszka od redbulla….
Cisza… spokój….
i dalej w górę….

Kawka, akcja ratunkowa via telefon, spacerek, nocny seans filmowy….

21 VIII ~164
Czas wracać…
Pod domem stoi rozklekotany Trabant Kaczora, a ma 600km do domu 😉

Naprawdę się nie chciało 😀

Chwile po przyjeżdzie dojeżdza Alan z Krisem i skrzynią, a po chwili dotarli i młodzi 🙂
Wywalamy skrzynie, zmiana łożyska bo się rozsypało, składamy, łozysko wchodzi w dzocisk i piszczy, wywalamy skrzynię, montujemy stary docisk, który znalazłem od burka, składamy, szklanka się kręci półoś stoi…


23:00 idziemy do domu, bo już nikt z nas sił nie miał…
mały relaks, chwila rozmowy i kima….

22 VIII
Wstaję rano, wywalam półoś.
Krzyżak zszedł w głąb półosi dlatego półoś stała.
Składam… wszystko chodzi….
Na tyle ile może… bo kwiatków w tym Trabanciku jest co nie miara… ale to już Rafał wie.

Ogar wszystkiego po wyjeździe…

Wyszło ~2100+10%.

 

Wybrzydzać zawsze można, że to nie Himalaje, że to nie plaża w Goa tylko w Borsukach…
Ale było zajebiście 😉
tylko za krótko 🙂
Emeryckie chodzenie spać już mi/nam nie przeszkadza.
Cisza jest mega…
Zlot był najsłabszą stroną wyjazdu bo był za długi 😉
Kocham te wszystkie mordy, ale kakofonia….